Dodaj salon

Słodycz bez kalorii

Słodycz bez kalorii


Każdy, kto kiedykolwiek w swoim życiu próbował zrzucić zbędne kilogramy, wie jak zgubne dla naszej wagi jest naturalne upodobanie do słodkiego smaku. Trudno się też więc dziwić, że pojawienie się na rynku sztucznych słodzików spotkało się z takim entuzjazmem osób walczących z nadwagą.


Produkty te dały też nadzieję na normalne „słodkie” życie licznej grupie diabetyków. Czy jednak teraz, po tylu latach obecności słodzików na rynku, wciąż widzimy w nich cudowny środek na nasze bolączki?

Obecnie dostępne w sklepach zastępcze środki słodzące można podzielić na kilka grup: jedne nie zawierają kalorii w ogóle i są to różnego rodzaju związki chemiczne nie pochodzące z grupy cukrów, niektóre nawet 700 razy słodsze od sacharozy, w drugiej grupie są polialkohole – alkohole związków cukrowych, zaledwie o połowę mniej kaloryczne niż biały cukier, lecz nawet o 100 razy silniejszej od niego mocy słodzącej i wreszcie w trzeciej grupie są cukry o takiej samej kaloryczności jak powszechnie stosowana sacharoza, jednak kilkakrotnie od niej słodsze. W związku z tak dużą różnorodnością chemiczną stosowanych słodzików, każdy z nich przechodzi inną drogę w naszym organizmie i różny ma na niego wpływ, jednak tak naprawdę stosowanie żadnego z nich nie jest pozbawione kontrowersji.

Chyba najbardziej znanym związkiem słodzącym jest aspartam. Związek ten składa się z dwóch aminokwasów i jest słodzikiem nie dostarczającym organizmowi żadnych kalorii. Największym ograniczeniem w jego używaniu jest rozpad w wyższych temperaturach. Wydawałoby się, że nie ma nic bardziej naturalnego niż para powszechnie występujących w żywności aminokwasów, jednak najnowsze badania wydają się wskazywać, że regularne spożywanie aspartamu w większych ilościach może mieć przykre konsekwencje zdrowotne. Mimo iż badania nad wpływem tego związku na nasz organizm wciąż trwają, słuszny wydaje się być umiar i unikanie go zwłaszcza przez kobiety w ciąży, karmiące i małe dzieci. Środek ten jest też całkowicie niedopuszczalny do spożycia przez osoby chore na fenyloketonurię.

Acesulfam K jest również słodzikiem pozbawionym kalorii. Jest odporny na temperatury gotowania i pieczenia, jednak zawsze pozostawia gorzki posmak. Środek ten był badany zaledwie przez 15 lat nim trafił na rynek. Mimo iż nie stwierdzono negatywnych skutków jego stosowania, do tej pory badania wciąż są kontynuowane.

Spośród niekalorycznych substytutów cukru, chyba najgorszą sławą cieszy się sacharyna. Wiadomo, że przypisuje się jej działanie rakotwórcze, podejrzewa się ją również o zaburzanie czynności enzymów wewnątrzustrojowych. Środek ten jest też wrażliwy na wyższe temperatury i pozostawia nieprzyjemny posmak.

Ostatnio coraz większą karierę robi słodzik pozyskiwany ze stewii. Jest to pochodząca z Paragwaju roślina pozbawiona kalorii, słodkością znacznie przewyższająca cukier. Wyniki przeprowadzonych dotychczas badań wydają się potwierdzać jej bezpieczeństwo, a nawet pewne zalety, takie jak zapobieganie rozwojowi próchnicy, czy regulację ciśnienia krwi. Roślina ta jednak, oprócz słodkości, ma bardzo charakterystyczny, nie przez wszystkich lubiany smak, co stanowi poważne ograniczenie jej zastosowania jako alternatywy cukru.

Polialkohole to odpowiedniki cukru, które możemy umieścić w drugiej kategorii środków słodzących, są to bowiem związki o całkiem sporej wartości kalorycznej, lecz znacznie słodsze od cukru. Polialkohole nie są nam też całkowicie obcymi związkami – możemy je znaleźć naturalnie występujące w wielu owocach.

Do najczęściej stosowanych polialkoholi należą sorbitol i ksylitol. Stosowanie związków tego typu okazało się mieć wiele dodatkowych, poza funkcją słodzącą, zalet. Przede wszystkim mają one zbawienny wpływ na nasze uzębienie chroniąc je przed rozwojem próchnicy. Badania wydają się też potwierdzać korzystny wpływ ksylitolu w walce z osteoporozą, natomiast sorbitol ma pomagać w regulacji gospodarki elektrolitowej i usuwaniu nadmiaru jonów potasowych. Związki tej grupy wydają się być dziś najbezpieczniejszymi w stosowaniu, jednak i tu zalecany jest umiar, zbyt duże ich spożycie może prowadzić do biegunek, a także zaburzeń trawienia.

Fruktoza jest z kolei alternatywą dla białego cukru pochodzącą z ostatniej grupy. Tak zwany „cukier owocowy”, mimo że jego kaloryczność jest taka sama jak sacharozy, jest prawie dwukrotnie od niej słodszy. Używając zatem o prawie połowę mniej fruktozy w stosunku do cukru, zmniejszamy znacznie kaloryczność gotowych potraw. Wydawałoby się więc, że fruktoza jako że jest naturalna, nie wymagająca insuliny w procesie metabolizmu i w dodatku słodsza od cukru, powinna być dobrym rozwiązaniem w walce z cukrzycą i nadwagą. Do niedawna też tak właśnie uważano i podawano ją diabetykom jako „bezpieczny środek słodzący”. Obecnie jednak wiadomo, że fruktoza zwiększa insulinooporność organizmu i szkodzi cukrzykom bardziej niż jakikolwiek inny cukier. Powoduje również silny wzrost stężenia triacylogliceroli i niekorzystnej frakcji cholesterolu we krwi i w związku z tym okazała się także wrogiem odchudzania.

Do jakiego więc stopnia słodziki spełniają nasze oczekiwania?

Bezpieczeństwo stosowania wielu związków słodzących nie zostało w pełni udokumentowane. Wbrew oczekiwaniom, pozytywny wpływ tych substancji na przebieg procesu odchudzania i regulację poziomu insuliny we krwi również nie są wcale takie pewne. Obecnie na podstawie wyników przytoczonych przez R. D. Mates i B. M. Popkins w American Journal of Clinical Nutrition możemy powiedzieć, że zastosowanie pozbawionych kalorii słodzików zwłaszcza w napojach ogólnie niekalorycznych takich jak herbata, czy kawa powoduje silny wzrost apetytu. Nasz organizm po otrzymaniu informacji „słodkie”, po prostu spodziewa się kalorii, i gdy ich jednak nie otrzymuje, upomina się o nie ze zwielokrotnioną siłą. Choć wciąż jeszcze nie zostało to w stu procentach udowodnione, naukowcy posuwają się o krok dalej wysuwając przypuszczenie, że podobna sytuacja może dotyczyć każdego rodzaju substytutów cukru, gdzie informacja o intensywności odczuwania słodkiego smaku nie pokrywa się z ilością dostarczanych kalorii. Wobec tak sprzecznych informacji mechanizm odczuwania głodu i sytości mógłby według żywieniowców ulegać zaburzeniu.

Słodzić więc czy nie słodzić?

W przypadku diabetyków nie ma żadnych wątpliwości: cukier, ale także jak się okazuje fruktoza powinny być ściśle limitowane.

Czy zastępować cukier innymi środkami słodzącymi?

Niektóre z nich, jak polialkohole mogą być wręcz pomocne, jednak stosowanie jakichkolwiek zamienników cukru powinno być rozsądne. Lepiej też ze względu na możliwość niekorzystnych skutków ubocznych nie używać stale jednego środka. Jeśli chodzi o pomoc w walce z nadwagą, zastąpienie cukru przez inny udający go związek wcale nie zwolni nas z konieczności kontroli kaloryczności naszych posiłków, a może nawet wzmóc dręczące uczucie głodu. Słodziki na pewno nie są rozwiązaniem doskonałym, ale nie jest nim też cukier. Najlepiej zrezygnować z jednego i drugiego, ale czy potrafimy?

Katarzyna Skoropada

mgr inż. żywności i żywienia człowieka, dietetyk i mikrobiolog

Źródło:www.solarium.net.pl

"SOLARIUM & Fitness" nr 3/2009 ss. 38-39
bullet back wróć do: Artykuły
Kapitał Ludzki Wojewódzki Urząd pracy w Kielcach Europejski Fundusz Społeczny
Projekt kapitał ludzki - narodowa strategia spójności | Wojewódzki urząd pracy w Kielcach | UNIA EUROPEJSKA - Europejski fundusz społeczny Projekt "BiznesStarter - I edycja konkursu na najlepszy biznes plan" realizowany jest na podstawie umowy z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Kielcach, pełniącym rolę Instytucji Pośredniczącej II stopnia w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki Priorytet VI Działanie 6.2 "Wsparcie oraz promocja przedsiębiorczości i samozatrudnienia"
Projekt i realizacja Arena Internet & AXEL Media | Hosting HostingFirmowy.pl